Skip to content

Śmiertelne teorie

Życie, związek z Diego Riverą, obrazy nowoczesne, cała Frida była kontrowersyjna. Nic więc dziwnego, że wokół jej śmierci szybko urosły – mniej lub bardziej uzasadnione – spekulacje.

Jako oficjalną przyczynę zgonu podano zator płucny. Biorąc pod uwagę liczne schorzenia malarki, ciągłe operacje i niemożliwe do ilościowego określenia hospitalizacje – takie wskazanie lekarzy i biegłych, którzy jednomyślnie opowiedzieli się za będącym następstwem zapalenia płuc i hulaszczego trybu życia zatorem, jest po prostu zasadne. Teoretycznie…

Po śmierci malarki nie przeprowadzono jednak autopsji, a ciało Fridy spalono. Pośpieszny pochówek, brak medycznych dowodów, diagnoza postawiona na podstawie domysłów lekarzy, historia życia  i sposób bycia Fridy, która swoją osobę kreowała na obraz aktualnie jej wygodny sprawiają, że wielu badaczy i biografów malarki podejrzewa, że Kahlo popełniła samobójstwo.

Frida często w swoim pamiętniku pisała o śmierci. Po amputacji prawej nogi w sierpniu 1953 roku – dramatyczne, sugerujące chęć popełniania samobójstwa wpisy, zaczęły pojawiać się ze zwiększoną częstotliwością. Na kartach pamiętnika, będąca w naprawdę ciężkim stanie malarka przyznawała się, że notorycznie pragnie śmierci, ale miłość do Diego powstrzymuje ją przed popełnieniem ostatniego kroku.

Badacze opowiadający się za tym, że Frida popełniła samobójstwo powołują się na szereg przesłanek. Malarka była chora tak bardzo, że stała się uzależniona od innych. Kiedy w młodości przeżyła feralną kraksę autobusową – od popadnięcia w całkowity marazm uchroniły ją obrazy. Wtedy, oddała się sztuce. Pod koniec życia i z przeszło trzydziestoma operacjami na koncie – nie była w stanie utrzymać pędzla.

Wrażliwość Fridy wielokrotnie wystawiana była na próbę. Być może, pod koniec życia, gdy malarka nie widziała już nadziei na poprawę swojego stanu zdrowia – postanowiła uniezależnić się od losu i wziąć sprawy w swoje ręce? Duża liczba artystów – jak choćby rodzimy Witkacy – decyduje się przecież na samobójstwo…

Dodatkowo, w przeddzień swojej śmierci, Frida podarowała Diego złoty pierścień – prezent z okazji 25 rocznicy ich (pierwszego) ślubu, która faktycznie wypadała… za 17 dni. Podarowanie upominku wyjaśniła podobno przeczuciem mówiącym o zbliżającej się śmierci. Cóż, z jednej strony – schorowana Frida mogła się spodziewać, że już niedługo nadejdzie kres jej dni. Z drugiej zaś, być może planowała tej samej nocy popełnić samobójstwo i w ten symboliczny sposób chciała pożegnać się z mężem?

Jakby tego było mało, w dzień swojej śmierci Frida Kahlo zażyła o cztery, bardzo silne środki przeciwbólowe więcej, niż zalecił jej to lekarz. Być może zrobiła to świadomie, by odebrać sobie życie. Możliwe też, że w ten sposób chciała uśmierzyć ból, który stawał się niemożliwy do zniesienia, a w efekcie – zmarła z powodu przedawkowania.

Najbardziej wypośrodkowane głosy badaczy wskazują, że na śmierć malarki złożyło się wiele czynników – od wypalonych przez lata, ogromnych ilości papierosów, przez nadużywanie alkoholu i skłonność do przekraczania ustawowych dawek leków, po liczne schorzenia i ryzykowne operacje, którym była poddawana. Do tego wszystkiego dodać należy ostre zapalenie płuc, zmęczenie fizyczne i psychiczne oraz mało higieniczny tryb życia. Taki zestaw jasno przecież wskazuje, że organizm Fridy Kahlo – przeciążony od samego początku – po prosty się poddał…

Pikanterii i oliwy do spekulacyjnego ognia dolewa… sama Frida. Jak powszechnie wiadomo, artystka lubiła manipulować swoim życiem: kreowała swój wizerunek na korzystny w danej chwili obraz, przekłamywała daty, używała zawiłej symboliki.

„Mam nadzieję, że wyjście jest radosne, i mam nadzieję, że nigdy tu nie wrócę” – napisała Frida w pamiętniku. Najprawdopodobniej, we wpisie chodziło o… wyjście ze szpitala, w którym artystka znalazła się  kolejny raz z rzędu. Entuzjaści teorii spiskowych wskazują, że notatka równie dobrze mogła odnosić się do pragnienia śmierci. Jak było naprawdę? To wie jedynie Frida Kahlo, która zapewne cieszy się z nieustającego nawet po tylu latach od jej śmierci fermentu, skoncentrowanego wokół jej skromnej, filigranowej osoby.