W październiku 1938 roku Frida wyjeżdża do Nowego Jorku na pierwszą, w pełni autorską wystawę. Galeria Juliena Levy wystawiła 25 jej płócien, z czego połowa została sprzedana na miejscu. To istotny przełom w życiu Kahlo, dla której obrazy były dotąd głównie pasją, sposobem ekspresji i malarskim przedłużeniem zapisków w pamiętniku. Wtedy, w Nowym Jorku okazało się oto, że obrazy na płótnie, które do tej pory były „jedynie” wychwalane i doskonale recenzowane, mogą być sposobem na życie. Oczywiście, Frida nie zamierzała – tak, jak chociażby Witkacy – aktywować firmy portretowej i tworzyć obrazy do salonu, obrazy do sypialni czy obrazy do kuchni. Kiedy jednak pojawiały się kolejne oferty kupna płócien – jej pewność siebie zdecydowanie wzrosła i sprawiła, że wizja usamodzielnienia i oderwania się od toksycznego Diego Rivery stawała się coraz bardziej realna.
Separacji z mężem sprzyjał też prawie dziesięcioletni (wliczając w to przerwy) romans ze światowej klasy fotografem, Nickolasem Muray’em. Nie ma co ukrywać, że to także znajomość z tak wpływowym i cenionym artystą pomogła Fridzie w pozyskaniu sławy. Wkład Muray’a w rozwój kariery Kahlo był jednak minimalny. Jej nowoczesne obrazy broniły się same i przyciągały kolekcjonerów, biznesmenów i aktorów, którzy za powalające (wtedy) kwoty, decydowali się na zakup oryginalnych, wiwisekcyjnych malunków.
Frida zrobiła to, co nie udało się jej mężowi – bez skandalu i niszczenia obrazoburczych portretów, podbiła Nowy Jork. Na tym jednak nie zakończył się jej pochód przez światowe galerie obrazów. W rok po wyjeździe do Nowego Jorku, dostała propozycję zorganizowania wystawy w Paryżu. Ekspozycja doszła do skutku pod nazwą „Mexique”. Wydarzenie zorganizowano w galerii Renou & Colle, a w połączonej, meksykańskiej wystawie – pokazano prace Fridy i zdjęcia słynnego fotografa, Manuela Alvareza Bravo. Część ze zgłoszonych przez Kahlo obrazów zostało jednak odrzuconych przez kuratorów, którzy uznali je za zbyt szokujące. Jednak jednym z wystawionych podczas wystawy płócien, zainteresował się sam Luwr! Muzeum finalnie zakupiło obraz (był to pierwszy obraz autora o pochodzeniu latynoamerykańskim, jaki wystawiono w Luwrze!), pieczętując francuską „Fridomanię”. Kahlo „bywała”, romansowała, pojawiała się na okładkach pism. Kobiety naśladowały jej ludowy styl ubierania się, malarze inspirowali się charakterystyczną dla jej obrazów symboliką. A Frida? Frida nabawiła się infekcji nerek, wylądowała w szpitalu i uznała, że czuje się Paryżem znudzona. Tęskniła za Meksykiem i za… Diego Riverą, od którego tak bardzo chciała się przecież odciąć.
Frida postanawia finalnie opuścić Francję i decyduje się na powrót do Nowego Jorku. Tam, dowiaduje się, że jej ówczesny partner – Nickolas Muray ma romans z inną kobietą. Tymczasowy rozpad związku jest dla Kahlo wystarczającą wymówką do tego, żeby wrócić do Meksyku i do Rivery. Diego wita ją jednak bardzo ozięble: informuje, że chciałby się rozwieść i wyjechać na stałe do Kalifornii.