Skip to content

Fabryka portretów

W trakcie wielu miesięcy, które Frida spędziła przykuta do łóżka – w pełni obudziła się malarska pasja artystki. Kahlo nigdy nie chciała być malarką, ale to obrazy właśnie, były wtedy jej jedyną rozrywką i najlepszym sposobem na rozładowanie emocji związanych z paraliżem, bólem, niemocą i świadomością, że najprawdopodobniej nigdy nie będzie mogła mieć dzieci.

Prawdziwe macierzyństwo, zastępowały jej imaginacje. W jej dzienniku, w miesiącach, gdy były przykuta do łóżka – pojawiały się cykliczne wpisy o dziecku, które miała rzekomo urodzić po wypadku. W notkach stwierdzała, że jej syn – Leonardo – urodził się we wrześniu 1925 roku w Szpitalu Czerwonego Krzyża (do którego zresztą faktycznie przewieziono Fridę po dramatycznej kraksie). Kahlo twierdziła także, że jej pierworodny został ochrzczony w roku następnym, a jego rodzicami chrzestnymi zostali Isabel Campos i Alejandro Gomez Arias.

Znawcy biografii Fridy uważają, że obraz wyimaginowanego dziecka, jaki Frida kreowała w myślach, był nie tylko próbą odczarowania rzeczywistości, ale i sposobem na odzyskanie jej ówczesnego partnera.

Kahlo i Alejandro Gomez Arias rozeszli się na chwilę przed wypadkiem, To Alejandro zerwał relację podejrzewając, że Frida nie była mu wierna. Być może, obraz wyimaginowanego dziecka miał sprawić, że w byłym kochanku pojawi się współczucie, a wtedy – zechce on wrócić do sparaliżowanej, przykutej do łóżka Kahlo.

Oczywiście, teorie te nie są podparte dowodami. Pewnym jest jedynie to, że właśnie podczas bardzo bolesnej i żmudnej rekonwalescencji, Frida Kahlo zaczęła malować swoje pierwsze, ekscentryczne, nowoczesne obrazy.

Jej pierwszy, poważny obraz – „Autoportret w aksamitnej sukience” miał być prezentem dla Alejandro, który skłoniłby kochanka do powrotu do okaleczonej dziewczyny. Niestety, Alejandro wkrótce po wypadku wyjechał z krewnymi na wycieczkę do Europy. Podobno, rozważał możliwość podjęcia studiów na Starym Kontynencie.

Frida utrzymywała z nim w tym czasie jedynie kontakt korespondencyjny. Na szczęście, jej stan zdrowia poprawił się na tyle, że była w stanie samodzielnie się poruszać i odnowić aktywne kontakty ze starymi znajomymi. Finalnie, pełna energii Kahlo przyłączyła się też do Ligi Młodych Komunistów, dzieląc swoje życie między polityczne aspiracje, a obrazy na płótnie, których malowanie wciągnęło ją na dobre.

Obrazy Fridy z tamtego okresu, to eksperymentalne akwarele i malowane farbą olejną autoportrety i portrety jej przyjaciół i członków rodziny. Niby nic, ale – jak miało się później okazać – to właśnie te ramy, a zwłaszcza autoportrety, które Frida (tak, jak założyciel polskiej „Firmy portretowej”, Witkacy) malować będzie do końca życia – stały się dla niej początkiem artystycznej drogi i… końcem życia w pojedynkę…